Homoseksualizm w Afryce

W ubiegłym miesiącu Watykan wydał instrukcję na temat kapłaństwa osób homoseksualnych. Przy okazji tego dokumentu raz jeszcze przypomniano, że sama skłonność homoseksualna jest obiektywnie nieuporządkowana. Nie wszystkie jednak dokumenty i oświadczenia są tak jednoznaczne. Deklaracja programowa Komisji Episkopatu Afryki Południowej ds. Sprawiedliwości i Pokoju używa w tej kwestii języka typowego dla political correctness, który może być dwuznacznie interpretowany.

Deklaracja programowa

Trzy lata temu do mojej parafii w Botswanie przyszedł coroczny raport Komisji Episkopatu Południowej Afryki ds. Sprawiedliwości i Pokoju, do której należą również biskupi z Botswany. Na pierwszej stronie znalazłem deklarację programową, w której przeczytałem, że komisja „uznaje i promuje jednakową godność i równość wszystkich osób, bez względu na wyznanie, narodowość, kolor skóry, seks, orientację seksualną, pochodzenie, stan posiadania i wykształcenie”. Mimo, że na pierwszy rzut oka deklaracja przypominała bardzo politycznie poprawny dokument, nie wyczułem czającego się w takim określeniu żadnego niebezpieczeństwa. O deklaracji przypomniałem sobie dopiero kilka tygodni później, gdy przypadkowo natknąłem się na stronę internetową Botswana Centre for Human Rights Ditshwanelo. Drugi akapit oświadczenia botswańskiej organizacji był dosłowną kopią deklaracji programowej Komisji ds. Sprawiedliwości i Pokoju Episkopatu RPA, mającego swą siedzibę w Pretorii (od niedawna Tshwane).

Ucieszyłbym się, gdyby organizacje praw człowieka w Botswanie identyfikowały się w pewnym stopniu z nauką Kościoła Katolickiego, ale problem polega na tym, że Ditshwanelo nie jest zwyczajną organizacją praw człowieka. Na stronie internetowej Ditshwanelo czytamy, że w roku 2000 organizacja otrzymała nagrodę Felipa, przyznawaną przez Międzynarodową Gejowsko-Lesbijską Komisję Praw Człowieka za znaczący wkład w propagowanie praw dla gejów i lesbijek w tej części Afryki. Nagrodę tę otrzymuję się na cześć Felipa de Souza, brazylijskiej lesbijki, która zginęła z rąk portugalskiej inkwizycji.

Pomysł uznania oraz promowania godności i równych praw wszystkich osób bez względu na orientacje seksualną może być jednak rożnie rozumiany. Kościół Katolicki zawsze nauczał, że akty homoseksualne z samej swojej wewnętrznej natury są nieuporządkowane i osoby homoseksualne są wezwane do życia w czystości (KKK 2357-2359). Mam jednak poważne wątpliwości, by sądzić, że Ditshwanelo zostało nagrodzone za promowanie seksualnej wstrzemięźliwości wśród gejów i lesbijek w Botswanie.

Homorodzina

Oświadczenie Komisji ds. Sprawiedliwości i Pokoju wygląda jak politycznie poprawny formularz: nazwisko, imię, narodowość, wyznanie, zawód, wykształcenie, seks i orientacja seksualna. Umieszczenie wyrażenia „orientacja seksualna”, mimo szczerych intencji autorów, może niejednego katolika wprowadzić w błąd. Oto przykład zaczerpnięty z jedynego katolickiego tygodnika w Republice Południowej Afryki, The Southeren Cross. Pochodzi on z październikowego numeru sprzed trzech lat (2002), gdyż począwszy od 2003 r. przestałem go prenumerować.

Jeden z listów od czytelników został zatytułowany przez redakcję: Gejowscy rodzice lepsi od ich braku. Autor listu napisał: „Widziałem wiele szczęśliwych, homoseksualnych rodzin, gdzie dzieci są kochane i otoczone opieką. Są uczone szacunku i zachęcane do prowadzenia normalnego, heteroseksualnego życia. Z całą pewnością taka kochająca się rodzina jest dużo lepsza od wielu rozbitych i zranionych rodzin heteroseksualnych”. Ku mojemu zdziwieniu list opublikowany w katolickim tygodniku nie został opatrzony żadnym komentarzem. Nie wymagałbym tego od redakcji, ale na tej samej stronie znalazłem inny list na temat nabożeństwa do Miłosierdzia Bożego, który przez wydawcę opatrzony został wyjaśnieniem, że katolik nie jest zobowiązany do wiary w prawdziwość objawień prywatnych.

Orientacja seksualna

Brak komentarza pod pierwszym listem jednak nie dziwi. Ten sam numer The Southern Cross opublikował również artykuł pt. Porzucić zakaz wyświęcenia gejów. Pan G. Simmermacher, naczelny redaktor tygodnika, ostrzegał w nim Watykan, żeby nie wykluczał z kapłaństwa osób o tendencjach homoseksualnych. Według jedynego tygodnika katolickiego w RPA takie stanowisko Kościoła mogłoby być zrozumiane jako oznaka niesprawiedliwej dyskryminacji. Dzisiaj już wiemy, że dzięki Bogu, głos z Pretorii nie został uwzględniony przez Kongregację Wychowania Katolickiego Stolicy Apostolskiej w Watykanie.

Powyższe przykłady pokazują, że katolicy mogą rozmijać się w swoich opiniach z oficjalnym nauczaniem Kościoła na temat istotnych kwestii moralnych. Z tego powodu potrzebujemy jasnych i niedwuznacznych oświadczeń ludzi Kościoła na temat homoseksualizmu. Uznajemy i promujemy godność i równość wszystkich osób, i nie ma co do tego najmniejszych wątpliwości, ale musimy pamiętać, że sama homoseksualna skłonność jest obiektywnie wewnętrznie nieuporządkowana. Umieszczenie wyrażenia „orientacja seksualna” obok np. „wykształcenia” może prowadzić niektórych ludzi do konkluzji, że orientację seksualną można wybierać w taki sam sposób, w jaki dokonuje się wyboru między zawodem lekarza a nauczyciela. Katechizm Kościoła Katolickiego przyznaje, że są wśród nas osoby o skłonnościach homoseksualnych, dla których jest to trudne doświadczenie i niejednokrotnie prawdziwy krzyż, ale przez modlitwę i łaskę sakramentalną – jeśli są katolikami – powinny przybliżać się stopniowo i zdecydowanie do doskonałości chrześcijańskiej.

Nie odziedziczą Królestwa Bożego

Wiele współczesnych organizacji praw człowieka uważa, że ich misją jest ochrona praw ludzi, którzy są dyskryminowani z powodu orientacji seksualnej. Dzisiaj osoby uprawiające homoseksualizm są w mniejszości, ale w starożytnej Grecji i Rzymie podejmowanie zachowań seksualnych z osobami tej samej płci nie było czymś wyjątkowym i samo w sobie nie budziło zdziwienia lub sprzeciwu. Wielu cesarzy rzymskich praktykowało homoseksualizm. Cesarz Neron nie tylko miał kochanków o tej samej płci, ale był pierwszym, który publicznie poślubił mężczyznę. Swetoniusz w ten sposób pisał na ten temat: „Chłopca Sporusa (…) sprowadził do siebie z posagiem i w purpurowej zasłonie, uroczyście święcąc obrzęd zaślubin. Żył z nim jak z żoną (…). Tego Sporusa przybrał w szaty cesarzowej, obwoził z sobą w lektyce, towarzyszył mu po sądach i targowiskach Grecji, a rychło i w Rzymie na sigillariach, co chwilę obcałowując (…)”. Historyk cesarzy rzymskich dodaje dowcipnie, że dla świata byłoby znacznie lepiej, gdyby ojciec Nerona miał taką samą żonę.

Należy w tym miejscu pamiętać, że za panowania cesarza Nerona zginął św. Paweł. Działalność misyjna Apostoła Narodów przypadła na czasy władcy, który przez dzisiejszych gejów i lesbijki uważany jest za ‘prekursora’ rejestrowanych związków partnerskich. Nie przeszkodziło to jednak św. Pawłowi napisać w Liście do Rzymian i do wspólnoty w Koryncie, że mężczyźni współżyjący ze sobą, oraz kobiety, które przemieniły pożycie zgodne z naturą na przeciwne naturze, nie odziedziczą Królestwa Bożego (Rz 1, 24-27; 1 Kor 6, 10).

Dzisiaj od chrześcijan wymagana jest taka sama odwaga, by być wiernym Ewangelii i nie poddać się presji pewnej grupie organizacji praw człowieka o wątpliwych intencjach. Promują one godność i równość wszystkich ludzi bez względu na orientację seksualną, ale pod pretekstem praw człowieka próbują wprowadzić prawne uznanie związków homoseksualnych albo zrównanie ich z małżeństwem. „Oznaczałoby to nie tylko aprobatę zachowania wewnętrznie nieuporządkowanego i w konsekwencji uczynienie go modelem dla aktualnego społeczeństwa, ale też zagubienie podstawowych wartości, należących do wspólnego dziedzictwa ludzkości” – tymi oto słowami obecny papież Benedykt XVI w 2003 r. sfinalizował dokument Kongregacji Nauki Wiary Uwagi dotyczące projektów legalizacji związków między osobami homoseksualnymi.

Homoseksualizm w Afryce

Przyczyny homoseksualizmu są skomplikowane, ale najczęściej wymienia się wśród nich uwarunkowania kulturowe. S.O. Murray i W. Roscoe opisują związki homoseksualne u kobiet w Lesoto zwane motsoalle, które mają podobno charakter długotrwały i istnieją równolegle ze związkami heteroseksualnymi. Są one nawet społecznie usankcjonowane przez uroczystą wymianę prezentów wobec miejscowej wspólnoty. E.E.Evans-Pritchrad, brytyjski antropolog społeczny, prowadzący badania w latach dwudziestych ubiegłego wieku na terenach dzisiejszej Demokratycznej Republiki Konga, natknął się na informacje o praktykach homoseksualnych wśród wojowników z plemienia Zande. Według relacji starszyzny wioskowej mieli oni kiedyś zwyczaj brania młodzieńców za partnerów seksualnych, którzy pełnili czasowo rolę ich „żon”.

Podobne przykłady zachowań homoseksualnych występują w innych kulturach, ale fakt ten nie zmienia niczego w nauczaniu Kościoła na temat homoseksualizmu. Kościół od wieków wciela Ewangelię w różne kultury i jednocześnie wprowadza narody z ich kulturami do swej własnej wspólnoty, ale – jak trafnie zauważa Jan Paweł II w swojej encyklice o działalności misyjnej Redemptoris Missio – „przekazuje im własne wartości, przyjmując wszystko to, co jest w nich dobre i odnawiając je od wewnątrz” (RM, 52).

Wartości chrześcijańskie nie zawsze były przez wszystkich w historii akceptowane. Były one do tego stopnia obce kulturze rzymskiej, że dopiero na początku IV w. po Chrystusie Konstantyn Wielki wspólnie z Licyniuszem mogli wprowadzić równo-uprawnienie chrześcijaństwa. Dzisiaj, prawie siedemnaście wieków od podpisania edyktu mediolańskiego, wartości chrześcijańskie są w wielu wypadkach nie tylko obce współczesnej kulturze, ale nawet do tego stopnia wrogie, że mamy problemy z rozwiązywaniem spraw religijnych w duchu tolerancji.

Prawo do ojca

Po lekturze deklaracji programowej Komisji ds. Sprawiedliwości i Pokoju z Pretorii miałem dziwne odczucie déjà vu. Podobne oświadczenia pojawiają się na stronach internetowych większości organizacji praw człowieka walczących o prawa dla gejów i lesbijek. Poza troską o prawa dla mniejszości seksualnej wszyscy są zatroskani o ochronę środowiska, demokratyzację życia politycznego, równego statusu kobiet i mężczyzn, nawet o rozwój dialogu międzyreligijnego, ale jeszcze nie spotkałem żadnej organizacji praw człowieka, która byłaby zainteresowana budowaniem sprawiedliwego społeczeństwa w oparciu o tradycyjną rodzinę. Brakuje tego również w deklaracji misyjnej Komisji ds. Sprawiedliwości i Pokoju z Pretorii.

Przytłaczająca większość dzieci w Botswanie wychowywana jest przez samotne matki i prawie w każdym wypadku owe dzieci nie znają swoich ojców. Deklaracja nie wspomina o tym ani słowa, a liczba niepełnych rodzin, nawet gdy pod uwagę weźmiemy dane statystyczne podawane przez organizacje praw człowieka, jest nieporównywalnie większa od liczby osób o skłonnościach homoseksualnych. Jest to prawdziwy problem, przed którym stoi Botswana w obliczu szerzącej się epidemii AIDS. Doprawdy trudno zrozumieć, że Komisja ds. Sprawiedliwości i Pokoju mogła nie zauważyć, że tysiące botswańskich dzieci w wyniku przemian społecznych jest pozbawionych prawa do wychowania w pełnej rodzinie.

Redakcja jedynego katolickiego tygodnika w RPA miała kiedyś zmartwienie, że wykluczenie osób o tendencjach homoseksualnych z kapłaństwa będzie odebrane jako oznaka niesprawiedliwej dyskryminacji w stosunku do tych osób. Po wydaniu przez Watykan instrukcji na temat kapłaństwa osób homoseksualnych, redaktor naczelny ma już tylko jedno strapienie – jak zwiększyć popyt na The Southern Cross, który w ostatnim roku przyniósł straty.

Mnie natomiast martwi coś innego. Mam pewne obawy, że w wyniku dwuznacznej deklaracji programowej następna nagroda Felipa przyznawana przez Międzynarodową Gejowsko-Lesbijską Komisję Praw Człowieka może przypaść Komisji Episkopatu Południowej Afryki ds. Sprawiedliwości i Pokoju.

———————————————–

Opcja na Prawo 1(49) 2006, s. 50-51

 

 

 

Dodaj komentarz

Twój adres email nie zostanie opublikowany. Pola, których wypełnienie jest wymagane, są oznaczone symbolem *

Scroll to top