Powołanie do przedsiębiorczości

13.11.2011 r. – XXXIII Niedziela Zwykła A, Prz 31, 10-13.19-20.30-31; 1 Tes 5, 1-6; Mt 25, 14-30

Ludwig von Mises (†1973), austriacki ekonomista i filozof, twierdził, że ludzie nie traktują danej ilości dobra dzisiaj i równej ilości dobra za kilka lat jako tego samego dobra. Musimy zgodzić się z nim, że każdy kto chciałby znieść procent, musiałby przekonać ludzi, żeby jabłku dostępnemu za sto lat przypisywali taką samą wartość, jaką jabłku dostępnemu dzisiaj. 

Zjawisko procentu pierwotnego występuje w każdej ocenie wartości dotyczącej obiektów świata zewnętrznego i nie może nigdy przestać istnieć. Jest ono istotnym składnikiem ludzkiego działania, bez którego nie można wyobrazić sobie świata, gdyż ludzie w naturalny sposób dbają o zaspokojenie swoich potrzeb w przyszłości. Z tego powodu pan sług z dzisiejszej przypowieści o talentach, który wrócił z podróży po długiej nieobecności, odebrał leniwemu słudze jeden talent, który on ze strachu zakopał w ziemi. Ku zaskoczeniu wszystkich został on przekazany tym sługom, którzy dowiedli swoim działaniem, że dobrze i wiernie zarządzali powierzonym im majątkiem. Właściciel sług nie mógł znieść widoku niewykorzystanego kapitału, który nieużywany wraz z upływem czasu stracił na swojej wartości. 

Boża ekonomia zbawienia                                                           

Przypowieścią o talentach Jezus z pewnością zaskoczył swoich słuchaczy, gdyż całkowicie odwrócił rabinistyczny sposób myślenia. Zdziwienie Żydów było podwójne. Po pierwsze, zakopywanie pieniędzy było powszechnym zwyczajem i tradycja rabinistyczna uważała to jako najlepszy sposób zabezpieczenia ich przed kradzieżą. Dla Jezusa niewykorzystanie talentu, a więc transakcja o wyniku zerowym pod względem korzyści, była niedopuszczalną stratą. Po drugie, żądanie procentu od depozytu było sprzeczne z żydowskim prawem, które dopuszczało domaganie się procentów jedynie od pogan. Jezus o tym nie wspomina. Mówi jasno i stanowczo, że nawet najmniejsza inwestycja polegająca na złożeniu depozytu na procent bankowy nie naraziłaby sługi na ryzyko utraty pieniędzy[1]. 

Przypowieść o talentach, podobnie jak każda inna biblijna parabola, ma kilka warstw znaczeniowych. Talenty, o których mowa w dzisiejszej Ewangelii, w węższym znaczeniu oznaczały środek płatniczy, który według biblistów odpowiadał piętnastoletniemu wynagrodzeniu przeciętnego pracownika. W szerszym znaczeniu pojęcie talentu odnosi się do wszystkich darów naturalnych, duchowych i materialnych, które otrzymaliśmy od Boga. Jezus uczy nas, w jaki sposób powinniśmy korzystać z Bożych łask i dokonuje tego na przykładzie zaczerpniętym z ekonomii. Mówi o kapitale, przedsiębiorczości, inwestycjach i o właściwym używaniu bogactwa. Według Jezusa między przykładnym życiem chrześcijanina a przedsiębiorcą nastawionym na odniesienie sukcesu w interesach nie ma sprzeczności, gdyż człowiek nie funkcjonuje raz jako homo religiosus (człowiek religijny), a innym razem jako homo oeconomicus (człowiek ekonomiczny).

Zysk i strata

Jezus zachęca nas dzisiaj do zakasania rękawów i właściwego korzystania z powierzonych nam talentów. Życie jest nieustanną podróżą w nieznane. Mówi nam o tym św. Paweł w drugim czytaniu: „dzień Pański przyjdzie tak, jak złodziej w nocy” (1 Tes 5,2). Ważna jest więc dla nas każda chwila, która sama w sobie jest niepowtarzalna i jest równocześnie darem. Oczekiwanie na powtórne przyjście Chrystusa musi przemienić się w czuwanie, które jest aktywnym pomnażaniem darów otrzymanych od Boga.

Dzisiejsza przypowieść mówi nam, że człowiek jest powołany do wolnej przedsiębiorczości. Sama wolność jest już jednym z Bożych darów. Twórcze korzystanie z talentów przejawia się w umiejętnym planowaniu nieznanej przyszłości. Takie rozumowanie zakłada, że człowiek myśli w kategoriach zysku i strat. Trudno wyobrazić sobie sytuację, w której ludzie mogliby funkcjonować inaczej. W podobny sposób uważał bł. Jan Paweł II, który w encyklice społecznej Centesimus annus (1991) uznaje słuszność zysku jako pierwszego wskaźnika rozwoju przedsiębiorstwa, gdyż jest on znakiem tego, że czynniki produkcyjne zostały właściwie zastosowane, a ludzkie potrzeby zaspokojone (por. Centesimus annus 35). Takie rozumienie ludzkiego działania pozwala dostrzec w człowieku obraz Boga Stwórcy, który aktywnie włącza się w dzieło zbawienia. Człowiek jest twórcą i chyba nigdzie nie jest nim w tak dużym stopniu, jak w realizowaniu codziennych gospodarczych zajęć.

Element niepewności

Człowiek jest powołany do przedsiębiorczości, gdyż musi zmagać się z ograniczeniami nałożonymi na niego przez naturę i skończonością czasu. Czas jest Bożym darem, choć nie wiemy, jak dużo go jeszcze przed nami. I nie chodzi tylko o nagłe nadejście Dnia Pańskiego, ale również o kres naszego ziemskiego życia. W ludzkim istnieniu występuje więc element niepewności, który od samego początku jest wpisany przez Boga w nasze losy. Każde ludzkie działanie ma charakter spekulatywny i wymaga podejmowania ryzyka. Nie można od niego uciec.

Nie potrafił tego zrozumieć trzeci sługa. Jego brak odwagi do podjęcia ryzyka przyniósł straty i został za to ukarany przez Pana. Nie są w stanie od tego uciec również ci, którzy próbują dzisiaj budować systemy gospodarcze nie uwzględniające elementu niepewności w ludzkim działaniu. Zastąpienie ryzyka centralnym planowaniem kończy się zawsze niepowodzeniem, gdyż nie bierze ono pod uwagę ludzkiej wolności. Przykładem realistycznego podejścia do życia jest wzór idealnej żony z dzisiejszego fragmentu z Księgi Przysłów. Jest ona obrazem spersonifikowanej „mądrości”, która potrafi przewidywać, zapobiegać i wybierać to, co najlepsze dla jej rodziny i prowadzić sprawnie własne gospodarstwo domowe.

Zakopanie talentu w ziemi przyniosło straty nie tylko jego właścicielowi. Każde działanie człowieka jest z formalnego punktu widzenia egoistyczne, gdyż zawsze ma na celu zwiększenie jego osobistej korzyści. Jest tylko pozorny egoizm, gdyż w systemie wolnorynkowym sam fakt posiadania środków produkcji zmusza właściciela do podporządkowania się życzeniom klientów, ponieważ ostatecznym celem każdej produkcji jest konsumpcja. Bycie bogatym jest więc wynikiem sukcesu odniesionego w zaspokajaniu potrzeb konsumentów, a uzyskane bogactwo można utrzymać tylko przez ciągłą obsługę klientów w najbardziej skuteczny sposób. Przedsiębiorca jest właścicielem środków produkcji, ale w istocie jest tylko tymczasowym ich szafarzem, gdyż musi produkować zgodnie z popytem i życzeniami konsumentów. Jest nam teraz łatwiej zrozumieć głębszy sens dzisiejszej przypowieści. Zakopanie talentu w ziemi było odmową włączenia się w społeczny podział pracy, a przez to zablokowaniem dostępu do powszechnego używania i uniwersalnego przeznaczenia wszystkich dóbr i talentów danych nam przez Boga.

 Własna inwestycja

 Dzisiejsza przypowieść pokazuje nam, że wysiłki ucznia Chrystusa są nagradzane zgodnie z jego wartością uzależnioną od otrzymanych talentów i umiejętności. Ilość bogactw i dochodów każdego człowieka w społeczeństwie zależy od jego sukcesu w służbie innym w społecznym systemie podziału pracy. Ta nierówność stanowi zasadniczy element rynkowej ekonomii, ale wynika ona z harmonijnej nierówności ustanowionej przez Boga. Ludzie stworzeni przez Boga są nierówni i zróżnicowani. Papież Leon XIII trafnie spostrzegł w encyklice Rerum novarum (1891), że życie zbiorowe wymaga różnych uzdolnień i talentów, a do podjęcia się określonych zadań w społeczeństwie skłaniają ludzi przede wszystkim właściwe im osobiste różnice (por. Rerum novarum 14). 

Dobry przedsiębiorca wie, jak właściwie używać kapitału z punktu widzenia potrzeb konsumenta i dlatego jest w stanie utrzymać i równocześnie powiększyć swoją własność. Jego wartość wyraża się w wiedzy, kreatywności i przedsiębiorczości. Ale przypowieść o talentach mówi nam coś więcej. Dobry przedsiębiorca wie również, że on sam jest „podstawowym kapitałem”, który musi dobrze zainwestować, by osiągnąć swój cel, a jest nim życie wieczne. Nie ma to nic wspólnego z biernym czekaniem na cud, ale polega na wypełnianiu podstawowych codziennych obowiązków. Bardzo trafnie wyraża to łacińskie przysłowie: Quidquid agis, prudenter agas et respice finem! – „Cokolwiek czynisz, czyń roztropnie i wypatruj końca!”. Ów koniec, który nadejdzie niespodziewanie z powtórnym przyjściem Chrystusa, w dużym stopniu zależy od naszych codziennych zmagań i wyborów.

 


[1] Nie jest to równoznaczne z akceptacją przez autora współczesnej bankowość opartej na rezerwie cząstkowej, gdzie prawo własności depozytów bankowych na żądanie przestało być chronione i jest źródłem sztucznej kreacji pieniądza. Por. J. H. de Soto, Pieniądz, kredyt bankowy i cykle koniunkturalne, przeł. G. Łuczkiewicz, Warszawa 2009.

 

2 thoughts on “Powołanie do przedsiębiorczości

  1. Odpowiedz
    Krzych - Listopad 19, 2017

    Życie trochę przypomina grę w szachy, bo jak się ma mocnego przeciwnika, to każdy ruch na początku partii liczy się i zwykle powoduje narastającą przewagę, która prowadzi do mata.

  2. Odpowiedz
    NS Farmer - Luty 17, 2018

    Otaczające nas dobra otrzymaliśmy od dobra aby nimi właściwie zarządzać. To wielki dar a jednocześnie zobowiązanie. Łączy się to również z przypowieścią:

    „Pewnemu zamożnemu człowiekowi dobrze obrodziło pole. I rozważał sam w sobie: Co tu począć? Nie mam gdzie pomieścić moich zbiorów. I rzekł: Tak zrobię: zburzę moje spichlerze, a pobuduję większe i tam zgromadzę całe zboże i moje dobra. I powiem sobie: Masz wielkie zasoby dóbr, na długie lata złożone; odpoczywaj, jedz, pij i używaj! Lecz Bóg rzekł do niego: „Głupcze, jeszcze tej nocy zażądają twojej duszy od ciebie; komu więc przypadnie to, coś przygotował?” Tak dzieje się z każdym, kto skarby gromadzi dla siebie, a nie jest bogaty przed Bogiem”.

    Mądry rządca pomnaża swoje dobra ale nie by się w nich pławić ale dzielić się nimi z tymi, którzy nie potrafią tak skutecznie pomnażać tego co otrzymali. Dlatego też pewnie ci, którzy otrzymali talenty nazywani są sługami – bo to nie tylko zaszczyt ale również praca (służenie) i nie tylko Panu lecz także tym, którzy potem skorzystają z tych owoców.

    Tym bardziej boli, gdy kogoś kto gromadzi dobra wrzuca się do worka z chciwcami nie wiedząc jakie są jego pobudki, sam fakt posiadania już wystarczy…

Pozostaw odpowiedź Krzych Anuluj pisanie odpowiedzi

Twój adres email nie zostanie opublikowany. Pola, których wypełnienie jest wymagane, są oznaczone symbolem *

Scroll to top