Kościół niczego nie narzuca

Uroczystość Wniebowstąpienia Pańskiego, Łk 24, 46-53.

Dzisiaj w Kościele obchodzimy uroczystość Wniebowstąpienia Pańskiego. Kiedyś z tej okazji pewien kaznodzieja opowiedział historię o tym, jak Chrystus wrócił do nieba i wszyscy aniołowie przybiegli na spotkanie z nim, gdyż osobiście chcieli się dowiedzieć, czego Syn Boży doświadczył na ziemi. Jezus opowiedział im o swoich narodzinach, ziemskiej rodzinie, o tym jak głosił Królestwo Boże, o swojej śmierć na krzyżu i zmartwychwstaniu. Aniołowie zapytali go: „No, a teraz, kto będzie kontynuował twoją misję na ziemi? Jaki masz plan?” Jezus odrzekł: „No cóż, zgromadziłem wokół siebie grono uczniów. Nie jest ono może duże, ale wszyscy wierzą we mnie. To oni będą głosić Ewangelię i budować mój Kościół”. Aniołowie popatrzyli na siebie nawzajem w szoku i z niedowierzaniem zapytali Go: „No, a co zrobisz, jeśli to się nie uda?” Jezus odpowiedział: „Nie mam innego planu.”

Myślę, że należy przyznać rację aniołom, gdyż rozesłanie uczniów na pierwszy rzut oka nie wyglądało na przemyślany do końca plan. W pierwszym czytaniu z początku Dziejów Apostolskich widzimy uczniów, którzy pytają Jezusa, kiedy przywróci Królestwo Izraela (Dz 1, 6). Z jednej strony pytanie to było naturalne, gdyż pada wtedy, kiedy Jezus mówił do nich o Zesłaniu Ducha Świętego, a w Starym Testamencie ta obietnica pojawia się zawsze w kontekście odnowienia królestwa Izraela. Z drugiej strony wgląda jednak na to, że apostołowie nie do końca wiedzieli, jaką misję Jezus jako Mesjasz miał do spełnienia. Ciągle próbowali interpretować Jego działania w wymiarze czysto politycznym.

Niedoświadczeni  menedżerowie

Uczniowie Jezusa mają również poważne wątpliwości co do możliwości spełnienia Jego misji. Są do niej zupełnie nie przygotowani. Nie rozumieją postępowania swojego Mistrza. Ale czy możemy się im dziwić? Bo cóż to jest za przedsiębiorca, który zleca menedżerom podbicie całego świata, wiedząc, że są bez kwalifikacji, doświadczenia i nie mają zielonego pojęcia o zarządzaniu firmą. Plan zbawienia wszystkich ludzi wyglądał w dniu Wniebowstąpienia Chrystusa na nieziszczalne marzenie.

Jezus widział wszystkie te wątpliwości, ale mimo tego powiedział do swoich uczniów: „Idźcie na cały świat i głoście Ewangelię wszelkiemu stworzeniu. Kto uwierzy i przyjmie chrzest, będzie zbawiony” (Mk 16, 15-16). Jezus mógł tak powiedzieć, gdyż tylko w fizyczny sposób miał zamiar opuścić swoich uczniów. Nakazowi misyjnemu towarzyszyła obietnica zesłania Ducha Świętego: „Duch Święty zstąpi na was, otrzymacie Jego moc i będziecie moimi świadkami w Jerozolimie i w całej Judei, i w Samarii, i aż po krańce ziemi” (Dz 1, 8). Jezus wiedział, że w ten sposób powstanie Kościół, w którym On będzie obecny poprzez Słowo, sakramenty i wiarę. O tej zbawczej obecności Chrystusa uczniowie jako misjonarze świadczyli całemu światu, oddając swoje życie dla Ewangelii.

Dzisiaj kościół Chrystusowy jest obecny na wszystkich kontynentach świata. Niedoświadczeni menedżerowie odnieśli sukces. Ale misyjny nakaz Chrystusa ma ponadhistoryczny wymiar. On nigdy się nie kończy. Dzisiaj Europa potrzebuje nowych misjonarzy. W słynnym wywiadzie-rzeka „Sól ziemi” z Peterem Seewaldem obecny papież Benedykt XVI, a wtedy jeszcze kardynał i prefekt Kongregacji Nauki Wiary, mówił, że przed nami stoi nowa epoka dziejów Kościoła, w której chrześcijaństwo będzie znów stać pod znakiem ziarnka gorczycy i skupiać się w niewielkich grupach. Naszym zadaniem będzie wniesienie Boga w ten świat. W obliczu kryzysu wiary na starym kontynencie warto zastanowić się nad tym, co należy do istoty misyjnego przepowiadania.

Otwórzcie drzwi Chrystusowi

Odpowiedź zawarta jest już w samej tajemnicy powołania. W teologii łaska jest rozumiana jako dar udzielany przez Boga człowiekowi dla jego zbawienia. Przyznanie tego daru nie jest związane z żadną zasługą. Powołanie misyjne jest takim darem. Łaska takiego powołania nie stoi w sprzeczności z wolnością i wolną wolą człowieka. Bóg jest wolny w udzielaniu darów, a człowiek jest wolny w swych czynach. Chrystus powołuje i mówi: „Jeżeli chcesz, pójdź za mną aż po krańce ziemi”. Odpowiadając na misyjne powołanie, misjonarz uczy się już od swojego Mistrza i nabiera doświadczenia, jak zwracać się do drugiego człowieka.

Misjonarz nie narzuca nikomu swojego punktu widzenia. Szanuje wolność drugiego człowieka. I nie mam tu na myśli tolerancji w potocznym tego słowa znaczeniu. Będąc wiernym uczniem Chrystusa, misjonarz przyczynia się do poszerzania przestrzeni wolności we współczesnym świecie. W encyklice o stałej aktualności posłania misyjnego Redemptoris missio [39] św. Jan Paweł II pisał, że wszystkie formy działalności misyjnej służą rozwojowi wolności człowieka. Papież trafnie zauważa, że misja Kościoła nie uszczupla niczyjej wolności, co więcej, działa na jej korzyść, poszerzając myślowe i duchowe horyzonty ludzi nie znających jeszcze Chrystusa. Misjonarz stawia nowe pytania, na które człowiek musi odpowiedzieć. Kościół niczego nie narzuca i jak mówi sam papież – zatrzymuje się przed sanktuarium sumienia, a tym, którzy opierają się pod różnymi pozorami działalności misyjnej, powtarza: „Otwórzcie drzwi Chrystusowi!”

Kościół szanuje wolność wyboru innych, ale sam również tej wolności potrzebuje dla realizacji swojej zbawczej misji jak ryba wody. We współczesnym świecie jest jednak coraz mniej przestrzeni wolności, w której ludzie mogliby podejmować wolne decyzje. Rola państwa przestała polegać tylko na ochronie życia, wolności i prywatnej własności przed przemocą i agresją. Pod pozorem zabezpieczenia przeciwko podstawowym ryzykom życia, wprowadziliśmy w życie idę państwa opiekuńczego, w którym wydatki socjalne finansowane są wysokimi podatkami, a państwo rości sobie prawa do ingerowania niemalże w każdy aspekt naszego życia.

Wolność religijna i ekonomiczna

Z jednej strony rząd zawsze oznacza przymus i jest z tego powodu przeciwieństwem wolności – jak trafnie zauważa Ludwig von Mises (+1973), austriacki filozof i ekonomista, ale z drugiej strony może być też gwarantem wolności, jeżeli jego zakres działań jest ograniczony do przestrzegania nie tylko religijnej wolności, ale również wolności ekonomicznej.

O promowaniu wolności religijnej naucza Sobór Watykański II w deklaracji Dignitatis humanae, która podkreśla godność osoby. Sama natura poszukiwania Boga wymaga, by wszyscy ludzie byli wolni od jakiegokolwiek przymusu w sprawach dotyczących religii. Ale ludzie powinni być również wolni od zewnętrznego przymusu w sferze ekonomii, gdyż w wypełnianiu codziennych zadań gospodarczych człowiek jest twórcą i nie jest nim nigdzie w tak dużym stopniu jak na tym polu ludzkiego działania. Wolna ekonomia  – tak o wolnym rynku pisał św. Jan Paweł II w encyklice społecznej Centesimus annus [42] – nie ma jednak dobrej prasy wśród katolików.

Dla Misesa, agnostyka, było czymś oczywistym, że ograniczenie człowieka w wyborze rodzaju konsumpcji, pozbawia go de facto wszystkich wolności. Człowiek jest wolny o tyle, o ile może kształtować swoje życie według swoich planów. Życia ekonomicznego nie można oddzielić od duchowego, gdyż człowieka nie można sprowadzić tylko do nie istniejącego w rzeczywistości homo oeconomicus. Austriacki ekonomista trafnie zauważa, że ludzie w gospodarce wolnorynkowej nie kierują się wyłącznie poprawą swoich warunków życia. Celem ostatecznym ludzkiego działania jest zawsze szczęście. Dla chrześcijan jest nim życie wieczne. Ogromnie ważną rzeczą pozostaje więc stworzenie przestrzeni do podejmowania wolnych decyzji również w wymiarze społeczno-ekonomicznym. Człowiek jest wolny w takim zakresie, w jakim ma możliwość wyboru nie tylko celów, ale również środków, których może użyć do ich osiągnięcia.

Misjonarze  w świecie bez wolności

Papież Benedykt XVI w encyklice o nadziei chrześcijańskiej Spe salvi [30] podkreśla, że świat, który na skutek uwarunkowań lub struktur zostałby pozbawiony wolności, nie byłby już dobry, „gdyż świat bez wolności w żadnym przypadku nie jest dobry”. Wbrew pozorom taki jest współczesny świat. W państwie opiekuńczym wolność jest ograniczona, gdyż idea podporządkowania jednostki zbiorowości pozbawia ją indywidualności. Obywatele traktowani są jak nieposłuszne dzieci i uzależnieni od państwa, które odgórnie ustala to, co jest dla nich najlepsze. To do takiego świata Chrystus posyła dzisiaj swoich uczniów z misją głoszenia Dobrej Nowiny o zbawieniu, które jest przeznaczone dla wszystkich ludzi.

Zadanie współczesnych misjonarzy na starym kontynencie nie jest łatwe. Do głoszenia Ewangelii potrzebna jest również wolność jako niezależność od fizycznego przymusu. Taka wolność jest warunkiem rozwoju w wymiarze jednostkowym i społecznym. O taką wolność powinniśmy zabiegać zawsze i nie tylko wtedy, kiedy jako katolicy zostajemy zepchnięci na margines życia publicznego i domagamy się równego traktowania.

Dzisiejsza uroczystość pokazuje nam, że nie tylko Ewangelia, ale sam sposób jej głoszenia, który zakłada szacunek dla ludzkiej wolności, jest już wyzwaniem dla współczesnego świata, rządów i człowieka. Kościół nie boi się wolności i, co więcej,   nie ma innych planów na głoszenie Dobrej Nowiny. Kościół puka do ludzkich serc i powtarza: „Otwórzcie drzwi Chrystusowi!”

—————————–

Zdjęcie: pixabay.com

2 thoughts on “Kościół niczego nie narzuca

  1. Odpowiedz
    Mel - 17 maja, 2021

    Wspaniały tekst.

  2. Odpowiedz
    MyronM - 19 maja, 2021

    Ks. Jacek: „W pierwszym czytaniu z początku Dziejów Apostolskich widzimy uczniów, którzy pytają Jezusa, kiedy przywróci Królestwo Izraela (Dz 1, 6). Z jednej strony pytanie to było naturalne, gdyż pada wtedy, kiedy Jezus mówił do nich o Zesłaniu Ducha Świętego, a w Starym Testamencie ta obietnica pojawia się zawsze w kontekście odnowienia królestwa Izraela. Z drugiej strony wgląda jednak na to, że apostołowie nie do końca wiedzieli, jaką misję Jezus jako Mesjasz miał do spełnienia. Ciągle próbowali interpretować Jego działania w wymiarze czysto politycznym.”
    Apostołowie mieliby patrzeć na królestwo Izraela w wymiarze czysto politycznym? Po tym jak Pan Jezus [Dz 1, 3a] „ukazywał się im przez czterdzieści dni i mówił o królestwie Bożym”? To byli łebscy, dociekliwi ludzie, oczekujący konkretu, czegoś tak namacalnego, jak to śniadanie spożywane nad jeziorem, i dlatego zapytali Mistrza: [Dz 1, 6b] «Panie, czy w tym czasie przywrócisz królestwo Izraela?» Spytali o to w kontekście obiecanego im „ochrzczenia Duchem Świętym”, proroczo łącząc zaistnienie oczekiwanego królestwa ze szczególną manifestacją Ducha Świętego. Pan Jezus [Dz 1, 7] odparł na to: «Nie wasza to rzecz znać czasy i chwile, które Ojciec ustalił swoją władzą…”, – nie dał im bezpośredniej odpowiedzi, a tylko spotęgował w nich stopień zaabsorbowania ideą królestwa Bożego, które wyrasta z historycznego królestwa Izraela (poprzez osobę króla Dawida i jego potomków).
    Wcześniej nauczył ich Modlitwy Pańskiej, zawierającej także prośbę „przyjdź królestwo Twoje”. I Kościół wiernie kierował to wezwanie do Boga Ojca przez [niemal] całe 2 millenia. Dopiero teraz, na końcu czasu, czyli na końcu epoki Kościoła Chrystusowego jaki znaliśmy przez te 20 wieków, Ojciec Niebieski uczyni zadość pragnieniu swoich dzieci. Przeświadczenie to opieram na słowach jakie Pan Jezus powiedział do sł.B. Luizy Piccarrety 5 lutego 1928:
    „Sama moja modlitwa do Ojca Niebieskiego: „ Niech przyjdzie – niech przyjdzie Twoje Królestwo; Twoja Wola dzieje się na ziemi, tak jak w Niebie ”, oznaczała, że wraz z Moim przyjściem na ziemię Królestwo Mojej Woli nie zostało ustanowione pośród stworzeń; w przeciwnym razie powiedziałbym: „Ojcze mój, niech Nasze Królestwo, które już ustanowiłem na ziemi, zostanie utwierdzone i niech Nasza Wola panuje i króluje”. Zamiast tego powiedziałem: „Niech przyjdzie”. Oznaczało to, że ono musi nadejść, a stworzenia muszą na nie czekać z tą pewnością, z jaką oczekiwały przyszłego Odkupiciela, ponieważ w tych słowach [modlitwy] „Ojcze nasz” jest Moja Boska Wola, związana i zaangażowana; a kiedy wiąże [Ona] siebie, cokolwiek obiecuje, jest więcej niż pewne. Tym bardziej, że wszystko zostało przygotowane przeze Mnie; nic więcej nie było potrzeba, jak tylko manifestacji Mojego Królestwa – i to czynię ”
    Jeśli chodzi o czas przyjścia Królestwa Bożego, Pan Jezus doprecyzował tę kwestię w rozmowie z Luizą w dniu 29 stycznia 1919:
    „Moja umiłowana córko, dam ci poznać porządek mojej Opatrzności. Co dwa tysiące lat odnawiam świat. Po pierwszych dwóch tysiącach lat odnowiłem go potopem; po następnych dwóch odnowiłem go wraz z moim przyjściem na ziemię, kiedy zamanifestowałem swoje Człowieczeństwo, z którego, jak z wielu szczelin, przebłyskiwało moje Bóstwo. Dobrzy i święci przez następne dwa tysiące lat żyli z owoców mojego Człowieczeństwa i, po kropli, smakowali moją Boskość. Teraz mija kolejne dwa tysiące lat i nastąpi trzecia odnowa. To jest powód ogólnego zamieszania: jest to nic innego jak przygotowanie trzeciej odnowy. Jeśli podczas drugiej odnowy zamanifestowałem to, czego dokonało i co wycierpiało moje Człowieczeństwo, a bardzo niewiele z tego, co zdziałało moje Bóstwo, teraz, w tej trzeciej odnowie, po oczyszczeniu ziemi i zniszczeniu znacznej części obecnego pokolenia, będę jeszcze bardziej hojny wobec stworzeń, i dokonam odnowienia, manifestując to, co moje Bóstwo dokonało w obrębie mojego Człowieczeństwa, jak moja Boska Wola współdziałała z moją ludzką wolą; jak wszystko pozostawało połączone we Mnie; jak uczyniłem i przetworzyłem wszystko i jak nawet każda myśl o każdym stworzeniu została przeze Mnie przetworzona i zapieczętowana moją Boską Wolą.”
    Trzecia odnowa = Królestwo Boże na ziemi.
    19 maja, na św. Celestyna V, papieża i mnicha, założyciela Towarzystwa Ducha Świętego (celestynów) https://sites.google.com/site/abbeyshermitages/santo-spirito-roccamorice-pescara

Dodaj komentarz

Twój adres email nie zostanie opublikowany. Pola, których wypełnienie jest wymagane, są oznaczone symbolem *

Scroll to top