Podczas podróży do Zambii przez São Paulo zabrałem ze sobą dwie walizki pełne kolorowych drewnianych kredek, plasteliny i farb wyprodukowanych w Brazylii. Miałem dwa duże bagaże w cenie biletu. W Afryce panuje ciepły klimat, więc wystarczyło mi wrzucić do bagażu podręcznego kilka koszulek na zmianę i parę sandałów. W Zambii nie produkuje się klasycznych ołówków ani drewnianych kredek. Kiedyś istniał mały zakład, który wytwarzał ołówki z papieru z odzysku, ale obecnie Zambia importuje ołówki i kredki z innych krajów, głównie z Chin.
Jest taki film „I Pencil” (pol. „Ja, ołówek”) oparty na eseju Leonarda Reada, amerykańskiego ekonomisty i zwolennika wolnego rynku. W filmie ołówek opowiada o swojej genezie. Żadna pojedyncza osoba na świecie nie potrafi stworzyć ołówka od podstaw, ponieważ nie zna wszystkich etapów produkcji, receptur, maszyn, tras transportowych ani umiejętności potrzebnych do wytworzenia tego prostego przedmiotu. Wymagana jest współpraca milionów ludzi na całym świecie: drwali w lasach, górników wydobywających grafit, producentów lakieru, gumek, metalowych tulejek, kleju, farb drukarskich i wielu innych. Potrzebny jest jeszcze przedsiębiorca, który połączy te wszystkie elementy i stworzy ołówek.
Friedrich August von Hayek dowodził, że wiedza niezbędna do zarządzania złożonym społeczeństwem jest rozproszona, lokalna i niemożliwa do scentralizowania. Każdy uczestnik rynku zna tylko niewielki fragment całości. Żaden centralny planista nie jest w stanie ogarnąć całej tej wiedzy. Nie istnieje ministerstwo, które zarządzałoby produkcją ołówków, a mimo to ołówki powstają tanio i w ogromnych ilościach. Cały ten gigantyczny, globalny łańcuch współpracy koordynuje niewidzialna ręka rynku. Ludzie na każdym etapie wykonują swoją małą część dla własnego interesu (chcą zarobić na chleb, buty, kino itd.), a nie dlatego, że pragną stworzyć ołówek. Ceny, zysk i konkurencja spontanicznie kierują ich działaniami.
Adam Smith nie napisał osobnego eseju poświęconego wyłącznie niewidzialnej ręce. Termin „invisible hand” (niewidzialna ręka) pojawia się tylko raz w jego głównym dziele ekonomicznym „Badania nad naturą i przyczynami bogactwa narodów”. Smith pisze o kupcu, który woli inwestować kapitał w kraju, zamiast wysyłać go za granicę. Działa wyłącznie dla własnego zysku i bezpieczeństwa, a nie po to, aby „pomagać ojczyźnie”. Wolny rynek pozwala jednak, aby te egoistyczne decyzje spontanicznie prowadziły do dobra wspólnego. Centralne planowanie i ingerencja państwa w ekonomię psują ten naturalny mechanizm i zmniejszają bogactwo narodu.
Read krytykuje ideę, że ktokolwiek może lepiej zorganizować produkcję niż spontaniczny rynek. Smith był bardziej ostrożny i kontekstowy. U niego niewidzialna ręka dotyczy głównie preferencji inwestycyjnych w warunkach merkantylizmu i nie twierdzi, że zawsze i wszędzie egoizm prowadzi do dobra wspólnego. Nie oznacza to jednak, że kierowanie się altruizmem do niego prowadzi. Nie każda pomoc humanitarna przynosi oczekiwane rezultaty.
Zambijska ekonomistka Dambisa Moyo w książce „Dead Aid” (pol. „Martwa pomoc”) pisała, że pomoc rządowa dla afrykańskich rządów jest nieskuteczna i nie zmniejsza ubóstwa. Afryka powinna przestać otrzymywać pieniądze bezpośrednio od rządów krajów lepiej rozwiniętych i instytucji takich jak Bank Światowy, ponieważ taka pomoc zabija przedsiębiorczość i inicjatywy prywatne. Najlepszym rozwiązaniem byłoby jak najszybsze zakończenie tej pomocy i pozwolenie Afryce na rozwój na zasadach rynku, handlu i prywatnego kapitału.
W prywatnej szkole z mottem „The sky is the limit” (pol. „Niebo jest granicą”) na obrzeżach stolicy Zambii dzieci rysują i malują. Rysowanie i malowanie sprawia im ogromną radość. To dziecko, które trzyma kredkę w ręku, decyduje, jakiego koloru będzie niebo i czy drzewo rośnie do góry nogami.
Później idą na przerwę i modlą się przed posiłkiem. Wiem, jak przygotować nshimę – rodzaj gęstej owsianki z mąki kukurydzianej, tradycyjne danie kuchni zambijskiej. Nie mam jednak wiedzy, jak samodzielnie zrobić ołówek. Dlatego za każdym razem, odkąd obejrzałem film „Ja, ołówek”, modlę się i dziękuję Bogu za ten dar, który jest owocem współpracy milionów ludzi na całym świecie. Ołówek i kredki to prawdziwy cud, obok którego często przechodzimy obojętnie.
Od mojego wyjazdu z Zambii w 2016 roku wolontariusze Fundacji ASBIRO przyjeżdżając do Lindy, przywożą kredki. Celem nie jest tylko sprawienie dzieciom radości. Rysowanie rozwija wyobraźnię i kreatywność, a to – jak wierzymy – może im pomóc w założeniu własnego biznesu. Może pierwszej zambijskiej fabryki kredek.
————-
Komunikaty SVD, Marzec 2026, str. 18-19.
Zdjęcia: Dziecie w szkole w Lindzie, Zambia. Fot. Jacek Gniadek SVD.


