Nie każdy artysta jest geniuszem

Będąc w Zambii na misjach, organizowałem również warsztaty o przedsiębiorczości. Moja parafia była położona w biednej dzielnicy na obrzeżach Lusaki. Chciałem swoim parafianom pokazać, że najlepszym sposobem wyjścia z biedy są praca i rozwijanie otrzymanych od Boga talentów.

Pamiętam dobrze warsztaty w Lindzie, na których miejscowy stolarz postawił pytanie: „Pewnego dnia postanowiłem rozwinąć mój biznes. Zainwestowałem skromne oszczędności i zrobiłem nowy model fotela. Wystawiłem komplet razem z ławą. Były to najlepsze meble, jakie kiedykolwiek zrobiłem. Ludzie przychodzili, podziwiali, ale nikt nie chciał kupić. Dlaczego?”.

Była to dla mnie okazja, by wytłumaczyć na tym przykładzie laborystyczną teorię wartości. Karol Marks twierdził, że cena towaru zależy od włożonej w nią pracy. Stolarz z Lindy na własnej skórze przekonał się, że świat jest inny. Ludzie kierują się własnymi preferencjami i krańcową użytecznością danego dobra dla siebie. Może nawet uważali jego fotel za ładny, ale nie mieli wtedy pieniędzy, by ten fotel nabyć. W planach mieli inne wydatki.

Stolarz poniósł porażkę. Musiał z pokorą wycofać się z produkcji mebli, które nie znajdowały nabywców. Porażka na rynku jest cenną informacją. Zaryzykował, poznał preferencje klientów, dzięki czemu w przyszłości mógł być ostrożniejszy. Nie czytając Ludwiga von Misesa, zapamiętał, że to konsumenci, a nie producenci określają kierunek i zasięg produkcji.

Nie wszyscy mają jednak wystarczająco pokory. Według projektu ustawy o uprawnieniach artysty zawodowego w planie jest „podatek na biednych artystów”. Projekt przewiduje zmuszenie ludzi do dodatkowych opłat przy zakupie np. dekodera, telewizora czy laptopa. Pieniądze mają wspierać artystów, którym nie udało się zrobić kariery, czyli takich, którzy nie trafili w gusta odbiorców.

Ilona Łepkowska, reżyserka i scenarzystka, twierdzi, że należy wspierać artystów, ponieważ „tworzą kulturę, a ich praca jest niewymierna”. Nie każdy, kto potrafi śpiewać, musi z tego żyć, a kultury nie tworzy się tylko za pieniądze i dla pieniędzy. Podziwiamy dzisiaj obrazy francuskiego malarza Augusta Renoira, ale zanim osiągnął sukces, przymierał głodem i choć już wtedy potrafił tworzyć ładne obrazy, zarabiał mniej niż jego ojciec jako zwykły krawiec. Pod koniec życia za te obrazy płacono tysiące franków, ale dopiero po jego śmierci kosztowały miliony.

Wielkość artysty poznaje się nie tylko po jego dziełach, ale także po tym, jak je tworzył. Witold Gombrowicz przez siedem lat po II wojnie światowej pracował jako urzędnik bankowy w Banco Polaco, argentyńskiej filii Banku Pekao. Pisać można zawsze i wszędzie. Koledzy z banku skarżyli się, że godzinami blokuje… ubikację, a Gombrowicz siedział tam i pisał.

Twórcy ustawy popełniają błąd. Nikt nie jest w stanie pomóc geniuszowi w jego pracy. Wspomniany wcześniej austriacki ekonomista pisał w „Ludzkim działaniu”, że geniusz nie tworzy na rozkaz. Nie zmieni tego ustawa. Ktoś mógłby powiedzieć, że nie wszyscy artyści są geniuszami. Zgoda. Jeżeli są rzemieślnikami, to niech prowadzą działalność gospodarczą jak zwykli rzemieślnicy.

Fot. pixabay.com

Forum Polskiej Gospodarki 5/2021, str. 20.

Dodaj komentarz

Twój adres email nie zostanie opublikowany. Pola, których wypełnienie jest wymagane, są oznaczone symbolem *

Scroll to top