Rabin, imam i ksiądz

Kupując kiedyś ciastko w cukierni zapytałem: „Przepraszam, tyle tych ciastek, które z nich jest najlepsze?” Pani za ladą bez wahania wskazała palcem na ciastko na górnej półce. Chciałem zażartować i zapytałem jeszcze raz: „Dziękuję! A które w takim razie jest najgorsze?” Szybko zorientowałem się, że ekspedientce nie spodobał się mój żart. Nie czekając na odpowiedź, kupiłem to najlepsze.   

Tak działa i myśli wolny człowiek w sferze ekonomicznej. Ludwig von Mises (†1973), austriacki wolnorynkowy ekonomista i filozof, twierdzi, że działający człowiek nieustannie porządkuje swoje potrzeby i życzenia według pewnej, sobie tylko właściwej skali wartości, dokonuje wyborów i działa. Homo agens  ma zawsze do czynienia z wyborem między ściśle określonymi ilościami dóbr, których nie może mieć razem. Wybór polega na porównaniu tego, co posiada, z tym, czego jeszcze nie ma.

rabin_ks_imam

Austriacki ekonomista podkreśla, że człowiek nie wybiera tylko między poszczególnymi rzeczami materialnymi i usługami na rynku, ale jego wybory dotyczą wszystkich sfer życia. Jest nim więc również wybór religii. Od Soboru Watykańskiego II Kościół Katolicki stoi murem za wolnością religijną (Deklaracja o wolności religijnej, 1965). Teraz czekam na dzień, kiedy pojawi się również dokument o takiej samej randze jak Dignitatis humanae na temat wolnej ekonomii. 

W Zambii ludzie bardzo często mówią: „Ojcze, nie ważne gdzie idę do kościoła, wszędzie jest ten sam Bóg.” Takie oświadczenie wskazują jednoznacznie na to, że nie dokonali oni jeszcze fundamentalnego wyboru w swoim życiu. Zauważam z niepokojem, że od pewnego czasu ten sposób rozumowania przedziera się do języka używanego w Kościele i mało kto zwraca uwagę na grożące niebezpieczeństwo. 

Podkreślanie, że wszystkie religie są równe, ponieważ wspólnym mianownikiem jest Bóg Stwórca, może zaprowadzić nas na manowce. Niektórych teologów już to zaprowadziło. Pisał o tym w deklaracji Dominus Iesus (2000) kard. Józef Ratzinger, ówczesny prefekt Kongregacji Nauki Wiary. Taki sposób rozumowania jest już sam w sobie wyborem i niesie ze sobą pewne określone konsekwencje. Jest nim przede wszystkim odstawianie na boczny tor Chrystusa oraz  Kościoła i skoncentrowanie się na głoszeniu samego Królestwa Bożego, czyli stworzenie de facto nowej religii. 

Od czasów wieży Babel człowiek zawsze próbował zmodyfikować plan Stwórcy na własną rękę. W Berlinie powstaje jeden dom trzech religii (House of One). Synagoga, meczet, kościół pod jednym dachem. Mieszkańcy Berlina twierdzą, że w takim wielokulturowym mieście jak stolica Niemiec jest potrzebne jedno miejsce, gdzie wyznawcy trzech wielkich religii będą mogli wspólnie się spotkać i pomodlić. Czy będzie to możliwe? Budowa House of One nie zmieni natury samego człowieka. Mając do wybory trzy religie, człowiek będzie zawsze wybierał najlepszą, albo z trzech stworzy jedną. 

Zdziwiłem się więc, kiedy przeczytałem, że ks. Radosław Rakowski na poznańskich Jeżycach zaprosił do prowadzenia rekolekcji muzułmańskiego imama i żydowskiego rabina. Według Dyrektorium Katechetycznego celem rekolekcji jest doprowadzenie katechizowanego do nawiązania głębszej zażyłości z Jezusem. Rekolekcje są więc dla młodzieży, która dokonała już wyboru i chce jedynie ten wybór jeszcze raz potwierdzić w duchu tego, o czym mówił św. Augustyn z Hippony (†430): „Raz wybrawszy, ciągle wybierać muszę”. 

Głos Wielkopolski doniósł niedawno, że rabin Jacoob Ben Nistell, który głosił rekolekcje na poznańskich Jeżycach, nie był żydowskim duchownym i nie pochodził z Izraela. Wszystko wskazuje na to, że pomysł na rekolekcje w duchu dialogu między-religijnego zwiększył do tego stopnia popyt na rabinów, że ich brak na rynku został sprytnie zauważony przez mieszkańca Ciechanowa, który podszył się za jednego z nich i uzupełnił rynkową lukę. 

Przypuszczam, że następnym razem ksiądz z Poznania sprawdzi tożsamość zaproszonych gości. Powstaje jednak pytanie, czy do tego w ogóle dojdzie. Mając w tym roku do wyboru księdza, rabina i imama, młodzież mogła potraktować te rekolekcje bardzo poważnie. Trudno pozostać przy „ciastku”, o którym ksiądz nie jest w stanie jednoznacznie i przekonywająco powiedzieć, że jest najlepsze.

1 thought on “Rabin, imam i ksiądz

  1. Odpowiedz
    Tomek - 26 kwietnia, 2016

    Od trzech lat pracuje w Belgii. Ten sam sposob myslenia zauwazam w wypowiedziach moich wiernych. Przenoszenie na polski grunt kultury „multi kulti” czy relatywizmu religijnego jest wielka pomylka. Tomek

Dodaj komentarz

Twój adres email nie zostanie opublikowany. Pola, których wypełnienie jest wymagane, są oznaczone symbolem *

Scroll to top