Władza podatkowa to władza niszczenia

Siostra Małgorzata Borkowska OSB, historyk życia zakonnego i tłumaczka, ma rację, że Jezus nie okazał szczególnego zainteresowania ustrojem państwa, w którym żył. Nie okazał też najmniejszej ochoty do wprowadzania teokracji, kiedy rozentuzjazmowany tłum wpadł na pomysł, żeby Go obrać królem.

Odnosząc się do dyskusji faryzeuszy z Jezusem w sprawie podatku, siostra dalej pisze, że cezar ma prawo do bicia własnej monety i ściągania podatków, ponieważ buduje drogi i dba o bezpieczeństwo, a na to wszystko potrzebuje funduszy. Nie oznacza to jednak, że każdy podatek to rzecz dobra i chrześcijanin dla świętego spokoju powinien go płacić, nie przejmując się, że te usługi nie są zawsze najlepszej jakości.

Taki sposób myślenia o podatkach jest skutkiem odejścia od tradycyjnej nauki o własności prywatnej. Kiedyś św. Tomasz z Akwinu nauczał, że to własność prywatna wnosi do świata porządek i pokój. Leon XIII przypominał, że własność prywatna jest gwarantem bezpieczeństwa dla rodziny. Jan Paweł II podkreślał, że człowiek, który nie ma niczego, co mógłby nazwać swoim, ma  trudności z odkryciem godności. Własność prywatna jest także elementem kalkulacji ekonomicznej, bez której nie istnieje wolna przedsiębiorczość i wolna ekonomia.

Kiedy Jezus mówił do faryzeuszy: „Oddajcie więc Cezarowi to, co należy do Cezara, a Bogu to, co należy do Boga” (Mt 22, 21), nie było jeszcze podatku dochodowego. Podatki w starożytności nie były wygórowane, a przeznaczano je na określone cele. Dzisiaj mamy podatek dochodowy, którego celem jest wyrównanie dochodów obywateli, co ma prowadzić w rezultacie do poprawy życia obywateli.

Ludwig von Mises pisał, że skutek takiego działania jest na dłuższą metę zawsze odwrotny. Część kwot ściąganych jako podatki od dochodów mogłaby zostać przeznaczona na akumulację dodatkowego kapitału, ale rządy przeznaczają je na konsumpcję. Wolniejsza akumulacja kapitału redukuje zainwestowany kapitał na jednego zatrudnionego robotnika, a to hamuje wzrost produktywności pracy i związany z nim wzrost płac.

„Nieograniczona władza podatkowa oznacza siłą rzeczy moc niszczenia”. Tak orzekał kiedyś prezes Sądu Najwyższego USA John Marshall, powstrzymując stan Maryland przed opodatkowaniem Banku Stanów Zjednoczonych (McCulloch v. Maryland, 1819 r.).

Nieograniczone ściąganie podatków nie jest tylko destrukcyjne dla państwa, ale nie jest także rzeczą moralnie neutralną, jak próbuje to przedstawić siostra benedyktynka. Podatek dochodowy był wprowadzony w Anglii w 1798 r., ale został zniesiony decyzją parlamentu w 1816 r., ponieważ zmuszał do ujawniania stanu finansów przed urzędem podatkowym, co było „ciężarem zbyt ohydnym”.

Jest więc granica, której cezar nie powinien przekraczać. Pokazuje to też krzywa Laffera. Na początku wzrost stopy opodatkowania przynosi wzrost wpływów do budżetu, ale po przekroczeniu pewnego poziomu wpływy te spadają. I to dlatego chrześcijanie nie powinni płacić każdego podatku, ponieważ za wysokie podatki rozkładają państwo, które według s. Borkowskiej jest potrzebne, by „zachować spokój i pozwolić, żeby Boży ład z serca rozlewał się na otoczenie”.

Forum Polskiej Gospodarki Nr 3 (10) 2021, str. 11.

Fot. stevepb/pixabay.com

Dodaj komentarz

Twój adres email nie zostanie opublikowany. Pola, których wypełnienie jest wymagane, są oznaczone symbolem *

Scroll to top